„Ludzie listy piszą…”

A właśnie, że nie piszą. Jaki list ostatnio dostałaś/dostałeś? Zakładam, że z banku albo z urzędu. Napisany komputerowo, podpisany podpisem elektronicznym. Czego można było się spodziewać w dobie postępującej technologii, prawda? Jest to normalne, naturalne i wygodne. I nie mam nic przeciwko temu, a wręcz jestem wdzięczna i pełna podziwu dla specjalistów, którzy potrafią tworzyć nowinki technologiczne. Ale chciałabym zauważyć, że za szybkim postępem technologicznym idzie niestety zacofanie w innej sferze, zapominamy o pisaniu ręcznym. Tak, dzięki mediom społecznościowym, komunikatorom i innym aplikacjom komunikujemy się szybciej, łatwiej i jest to bardzo pomocne, zwłaszcza w dzisiejszej sytuacji. Jednak spróbujmy popatrzeć na to z innej perspektywy.

Dzieci na samym początku swojej edukacji uczą się pisać. W ten sposób poznają ojczysty język w wersji pisanej. Po to, żeby w przyszłości móc się porozumiewać za pomocą pisma, ale nie tylko dlatego. Podczas pisania trenują rękę, jest to bardzo ważne, ponieważ stymuluje to ich mózg i mamy do czynienia z  rozwojem sieci połączeń mózgowych. Bożena Pawlak w swoim artykule pt. „Dylematy nauczających czytania i pisania” zauważa, że „Umiejętność pisania angażuje bowiem procesy percepcyjne (przypomnienie kształtu litery) i wymaga integracji wizualnej i motorycznej (niezbędnej dla wykonania adekwatnego ruchu ręki – uwzględniającego właściwy kształt, wielkość, połączenia i odstępy, nacisk na długopis, itp.). Uaktywnia też procesy kognitywne – np. myślenie i pamięć.” [Pawlak, s. 9]

Nawet u dorosłych, którzy posiadają w całości ukształtowany układ nerwowy, pisanie ręczne odgrywa ważną rolę. Cały czas nasz mózg pracuje, dzięki pisaniu uaktywniają się obszary odpowiedzialne za koncentrację, myślenie, zapamiętywanie, przetwarzanie informacji, szybsze uczenie się, kreatywność a nawet za orientację przestrzenną! Dodatkowo pisząc ręcznie, stajemy się bardziej twórczy, pojawiają nam się  nowe pomysły, wyszukane słowa, których zazwyczaj nie używamy. Jako pasjonatka pisma ręcznego, robienia notatek, kolorowania, zakreślania itd. – jestem chodzącym tego przykładem. Nawet pisząc wpisy na bloga, przygotowuję je, pisząc ręcznie. Faktycznie mam wtedy dużo więcej pomysłów niż gdy piszę bezpośrednio na komputerze. Z ciekawostek, nawet moją pracę licencjacką i magisterską pisałam ręcznie, na brudno! Dopiero później ją przepisywałam. Także oprócz wersji drukowanej posiadam również manuskrypt.

Ale wracając do tematu.

Weźmy za przykład studenta, który podczas półtoragodzinnego wykładu musi notować usłyszane wiadomości. Student, który prowadzi notatki ręcznie, jeśli nie zdąży z zapisaniem wszystkiego co do słowa, musi przeanalizować to co usłyszy i zapisze to co najważniejsze, ale w skróconej formie. Mamy tu do czynienia z przetwarzaniem danych i, co za tym idzie, z ich szybszym zapamiętywaniem. Dla porównania, co dzieje się gdy notujemy na komputerze? Niestety, nasz mózg nie dostaje wystarczająco dobrego pożywienia. Dużo słabszą aktywnością odznaczają się ośrodki, odpowiedzialne za wyżej już wymienione procesy. Mniej wnikliwie przetwarzamy informacje i słabsza staje się nasza pamięć. Dodam, że pisząc na komputerze często nie zastanawiamy się czy używamy poprawnej polszczyzny, czy trzymamy się zasad ortografii. Komputer nam podpowie czy coś jest źle, albo po prostu sam poprawi błąd! Pojawia się wtedy kolejna wyrwa w naszym dotychczasowym dorobku dotyczącym kształcenia.

Dla zobrazowania jak ważny jest trening dla mózgu, zamieszczam przykład badań nad pracą mózgu u dzieci, który również znalazłam w artykule „Dylematy nauczających czytania i pisania”.
„W 2012 roku K. James z Indiana University prowadziła w trzech grupach nieumiejących czytać ani pisać dzieci następujące badania: jedna grupa miała przepisać litery na czystej kartce, druga napisać je po śladzie, trzecia miała do dyspozycji klawiaturę komputera. Badaczka obserwowała pracę ich  mózgów w funkcjonalnym rezonansie magnetycznym. Urządzenie wykazało, że aktywny był lewy zakręt wrzecionowaty – część mózgu odpowiedzialna za rozpoznawanie twarzy oraz ich wyrazu emocjonalnego i specyficzne przetwarzanie informacji leksykalnej potrzebne przy czytaniu – zakręt czołowy dolny, w którym jest ośrodek ruchowy mowy oraz tylna kora ciemieniowa odpowiedzialna za orientację przestrzenną. Okazało się, że kiedy dzieci samodzielnie pisały na czystej kartce, w ich mózgach działo się najwięcej. W mózgach dzieci, które pisały po śladzie lub na klawiaturze – było dużo spokojniej i ciszej.” [Pawlak, s. 9]




Bibliografia:
Pawlak B., Dylematy nauczających czytania i pisania, [W:]  EETP Vol. 12, 2017, No 1(43), ISSN 1896-2327 / e-ISSN 2353-7787.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *